W kuchni...
O cermicznym objawieniu, jakie mnie ostatnio spotkało, chciałbym się podzielić ze wszystkimi czytelnikami naszego blogu. Całość zabrzmi zapewne nieco irracjonalnie, ale... skoro inni to potwierdzają, zapewne moje spostrzeżenia są chociaż w części słuszne. Ale do rzeczy...
Miałem ostatnio możliwość przebywania w dwóch mieszkaniach; oba należą do osób, które w niedalekiej przeszłości remontowały kuchnię, w obu tych kuchniach także miałem okazję siedzieć. W pierwszej z nich, w której kafelki były dobierane przez właścicielkę, nie mogłem nadziwić się, jak źle nam się rozmawia... Osoba ta była mi dobrze znana, zawsze rozmowy szły nam bez większych problemów a tutaj taka niespodzianka i przedziwne spostrzeżenie. W drugim z odwiedzonych pomieszczeń, do którego płytki kuchenne dobierała, bardzo spontanicznie 3-letnia córka mojej koleżanki, rozmowa szła znacznie lepiej; było wesoło, a pomimo ostatnich naszych sprzeczek w powietrzu nic nie wisiało...
Może któryś z czytelników jest w stanie potwierdzić/zanegować moją, samo nasuwającą się tezę, że warto słuchać dzieci przy wybieraniu materiałów do wystroju wnętrz?
